Temat: Rozmowy o poezji i poetach
Ja poezją zacząłem się interesować stosunkowo późno - przy okazji omawiania w szkole epoki Młoda Polska. I do dzisiaj najbardziej lubię poezję właśnie tamtego okresu. Absolutny numer 1 to Tetmajer (Kazimierz rzecz jasna ) zwłaszcza liryki miłosne, dekadenckie tematy i obrazy tatrzańskie ale bardzo cenię też Kasprowicza czy Staffa.



Na moje patrzenie na poezję też wpływ wywarła ta epoka więc szukam w niej przede wszystkim piękna (także piękna samej formy - sztuka dla sztuki do mnie przemawia), prawdziwych uczuć i dreszczyka emocji. Nie lubię wdawać się w jakieś intelektualne rozważania niewspółmierne do inteligencji poety jak to często jest w przypadku współczesnych wierszy gdzie ludzie doszukują się sensu tam gdzie go po prostu nie ma. Oczywiście jak wiersz jest głęboki to sensu trzeba szukać głęboko ale utwór źle napisany jeśli chodzi o formę skreślam prawie od razu.



Co jeszcze czytam? Na drugim miejscu plejada naszych wieszczy A więc Mickiewicz i Słowacki (swoją drogą prędzej do wieszczy zaliczyłbym Norwida (choć aż tak bardzo go nie lubię ale część wierszy do mnie trafia) niż Krasińskiego - w wierszach wydawał mi się poprawny ale bez błysku w Nie-Boskiej znacznie lepiej )



Lubię Asnyka choć czasem trąci grafomańskimi rymami ale ma w sobie to coś a niektóre wiersze ocierają się o majstersztyki Nawet Karpiński ze swoją sielankowością do mnie trafia choć na dłuższą metę byłby nieco mdły. Kocham Tuwima niemalże na równi z Tetmajerem bo jak nikt inny potrafi przechodzić od ironii i żartu do powagi i piękna a przy tym jako jeden z ostatnich naprawdę potrafił pisać pięknie rymowane wiersze. Pawlikowską też nawet lubię choć może przez wzgląd na różnicę perspektyw (kobieta-mężczyzna) nie zachwycam się.



Herberta czy Miłosza czytam bez wielkiego entuzjazmu. To nie moja bajka po prostu choć nie kwestionuję ich umiejętności.



Ciekawą sprawę poruszyła GRA. Poezja obcojęzyczna... Dopóki nie będę umiał czytać ich w oryginale (Póki co mogę próbować angielskie ale o ile Poe jeszcze dawał rady to z Szekspirem już gorzej mi szło. Z niemieckich wersji Goethego co nieco rozumiałem ale większość zapomniałem ) Jakiegoś Rimabauda czy innego Baudelaire poczytałbym z ochotą ale mój francuski to raptem kilka słów A z przekładami to bardzo śliska sprawa. Czytałem kilka tłumaczeń jednego wiersza i są tak różne od siebie, że to prawie jakbym czytał dwa różne wiersze. I choć co nieco czytałem właśnie francuskich modernistów to sceptycznie podchodzę do tej sprawy...
Źródło: weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t=5295






 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  rymowane angielskie wierszyki miłosne
Pracownia Artystyczna